wtorek, 2 lutego 2010

solitary girl

Czy można stracić wiarę we wszystko? Ależ oczywiście. Zastanawia mnie czy najpierw tracimy wiarę w siebie czy w innych, bo ten proces jest czasami tak szybki, że nie da się tego zauważyć.
Jedno jest pewne - nigdy nikomu nie ufaj - każdy kłamie, lub by nie mieć kłamstw na sumieniu nie mówi prawdy. Ludzie są konformistami, dziś powiedzą Ci że jest ok, jutro obrobią Ci dupę a za trzy tygodnie znajdziesz ich zdjęcia jak obściskują się z kimś kogo przeklinali. Takim ludziom już się nie ufa. Zapłaciłam dużą cenę za łatwowierność.
Nabrać wiary w siebie... to nie jest łatwe zadanie gdy nie masz wsparcia z niczyjej strony, siedzisz samemu całymi dniami i wiesz, że nie możesz tego zmienić.
Kochać to nie znaczy zawsze to samo, zwłaszcza jak kochasz przyjaciela, który owszem jest dla ciebie miły i wszystko inne ale w przeciwieństwie do ciebie w ogień by za tobą nie skoczył, za to wiesz, że tamta, siamta i owamta i jeszcze 10 innych najchętniej by go zjadły a on najwidoczniej nie ma nic przeciwko. Powoli mam dość tego love krowe. Zupełnie serio. Jak zobaczę jeszcze jedno foto made by JJ z jego klatą w roli głównej zmienię zdanie co do tego czy chcę by mnie odwiedzał i czy dalej chcę mieć profile na pewnych serwisach. Nie pasuję do jego świata.
Z resztą gdybym pasowała do świata zastanawiałabym się co jurto ugotować dzieciom i mężowi na obiad. Zawsze będę szła pod prąd.